czwartek, 5 stycznia 2017

Białe jeansy



     Być może jestem już lekko spóźniona z tym postem. W końcu to już 5 stycznia! Czyżbyś już zdążył / zdążyła porzucić swoje dopiero co tak starannie przemyślane postanowienia noworoczne? Trudno, było minęło ale ja powiem to otwarcie: jeszcze jest czas aby zacząć od nowa! Świeży start to coś co lubię najbardziej, zawsze na to czekam z utęsknieniem. Później wychodzi albo nie, w każdym razie ja uwielbiam zaczynać wszystko od nowa. To takie fantastyczne separować (lub chociaż próbować) wszystko co złe i zacząć od nowa. Uwielbiam początek roku i zawsze ale to  zawsze robię listę postanowień. W tym roku, tak się składa, że jest dosyć krótka. 10 bardziej i mniej ambitnych punktów. Każdy z nich to jakiś cel, warto więc mieć na uwadze, precyzując postanowienia, żeby cel był wykonalny. Taaak.

     Chyba każdy w swoim życiu choć raz powiedział "Koniec z obżeraniem się. Od jutra ćwiczę". Ja sama powiedziałam coś w tym stylu około 1 000 razy. Raz się udawało, raz nie. Życie bywa brutalne, jednak gdzieś musiała być moja wina. W każdym razie, znów doszłam do tego momentu w moim życiu gdy musiałam sama przed sobą przyznać, że jeżeli czegoś ze sobą nie zrobię, to skutki w postaci niedopinających się spodni i okrągłej, pucołowatej twarzy będą nieuniknione. Kolejny raz rzuciłam sobie wyzwanie. Kolejny fresh start. Tak się akurat trafiło, że zaczęłam w poniedziałek 26 grudnia, czyli przeszło tydzień temu. Muszę się tu pochwalić - na razie idzie mi doskonale!

     W każdym razie szło. Do dzisiaj. Bo dziś w ten niepozorny mroźny czwartek uznałam, że nie mam siły, żeby skakać po pokoju, robić przysiadów i ogólnie naśladować ruchów fit kobiet z programów fitness z youtuba. Przecież to bez sensu, cały dzień bez sensu. Za późno wstałam, trzeba było posprzątać w domu bo ksiądz przychodzi po kolędzie - wiadomo, będzie patrzył czy starłam kurze z mebli i odkurzyłam dywan. Ogólnie, całkowite poczucie beznadziejności i dążenia donikąd. Tak bym pewnie siedziała do teraz i tarzała się w beznadziei związanej również z pisaniem mojej pracy magisterskiej (taak, to też jest porażka ale o tym może kiedy indziej) gdybym sobie nie przypomniała o nich. O białych jeansach. Otóż, różne rzeczy mogą nas motywować. Wiadomo, każdy jest inny. Mnie właśnie motywują białe spodnie, a konkretnie wizja jak doskonale będę w nich wyglądać na wiosnę gdy już mi się uda schudnąć. Żeby schudnąć, wiadomo, muszę poćwiczyć. Siedzenie i gapienie się w komputer nie przyniesie mi nic. Wyobraziłam to sobie i trening zrobiłam. Źle nie było, nie przegrałam, kolejny już dzień mogę zaznaczyć na zielono. Konkretnie - 11 dzień.

     Pewnie jesteś ciekawy / ciekawa co jest jeszcze na mojej super liście postanowień. Na pewno zżera Cię ciekawość. Wiedziałam ;) 

I być aktywna fizycznie   II nie jeść słodyczy do lipca   III mniej przeklinać   IV nie odkładać spraw na ostatnią chwilę   V nie kłócić się z rodzicami   VI znać umiar gdy piję alkohol   VII starać się oszczędzać   VIII usunąć wreszcie pęknięte naczynko   IX przekłuć uszy   X zostać magistrem

Brzmi trochę jak pobożna lista życzeń ale myślę, że wszystko jest do zrobienia. Tak naprawdę 2016 rok mocno dał mi w kość, dlatego też ciągle mocno przeżywam początek tego i jestem gotowa naprawdę dużo zrobić, żeby 2017 był lepszy. W każdym razie jeszcze do najbliższego poniedziałku będę żyć w słodkiej euforii początku roku dalej to już tylko życie. Być może istotnie trochę na to późno, że życzę 
satysfakcjonującego
2017

Pozdrawiam,
Zazdrośnica Zawistna

piątek, 13 maja 2016

7 miejsc w których jeszcze mnie nie było ale jeszcze mnie tam zobaczą



Czas na coś nowego! Uznałam, że to już jest ten czas w którym powinnam wyhamować z blogowym narzekaniem i wywlekaniem swoich kompleksów. Zmieniam zatem tor, choć ciągle będzie mocno o mnie - to w końcu mój blog osobisty. Wywlekę zatem raz na na jakiś czas coś z dziedziny moich predylekcji, a także ambicyjek. Dziś konkretnie uraczę Cię działem  T R A V E L
_______________________

A  U  S  T  R  A  L  I  A


     Dlaczego akurat Australia? Jestem prawdziwą fanką dużych, jadowitych pająków, ogromnych węży, mięsożernej odmiany koali, oczywiście moim marzeniem jest, także wychodzący z toalety krokodyl. Brzmi jak raj!

       A tak zupełnie serio, to marzy mi się zwiedzenie na zupełnym luzie tego odległego kontynentu. Nie spiesząc się, przejść się po Sidney, zabalować na plaży, nauczyć się surfować i obejrzeć wszystkie możliwe rezerwaty. Australia jest nie wątpliwie krajem-kontynentem, którego jeszcze w dużym stopniu totalne-ludzkie zagospodarowanie jeszcze nie dosięgnęło. Ja co prawda, ze względu na swoją m i ł o ś ć do tamtejszego świata zwierząt nie chciałabym za bardzo zbaczać z utartych turystycznych ścieżek. Nie zmienia to faktu, że na tym już w pełni przechodzonym szlaku nie ma nic ciekawego - wręcz przeciwnie, dla takiego w pełni wschodnio-europejczyka jak ja wszystko jest niebywałą egzotyką.



P  I  G    I  S  L  A  N  D

     Słyszałeś / słyszałaś o wyspie na której żyją tylko przyjazne świnki, pływające w lazurowej wodzie? Dzikie, ale całkowicie przyzwyczajone i uwielbiające towarzystwo ludzi. Wyspa, nazywana 'pig island' znajduje się w archipelagu Bahamów i naprawdę mieszkają na niej tylko i wyłącznie świnki! Tak naprawdę, nie wiadomo skąd one się tam wzięły - podobno kilka wypadło kiedyś z jakiegoś statku i zaczęły 'żyć swoim życiem' na rajskiej wyspie. Ważne, że są urocze i można się z nimi zaprzyjaźnić! Nie pytaj mnie tylko skąd moje uwielbienie dla prosiaków - to moja tajemnica. W każdym razie, oddałbym dużo, żeby już dziś móc z nimi popływać!




D  U  B  A  J

     Zasadniczo powinnam to miasto wymienić na samym początku, bo choć marzę o jego odwiedzeniu, to nie aż tak mocno jak o p i g i s l a n d. Dubaj jest stosunkowo łatwo dostępny, mam nawet kilku znajomych, którzy latają tam regularnie. Mnie w Dubaju jednak pociąga obejrzenie tego miasta. Wyczucie jak żyje się w metropolii całkowicie od A do Z zaplanowanym z niezwykłą precyzją. Jako planistka zdaję sobie sprawę jaki to ogromny trud wymyślić sobie miasto od samego początku, a następnie skłonić ludzi do życia w nim. Nie jest to przykład europejski, gdzie na osiedlanie wpływ miały najróżniejsze uwarunkowania, zwłaszcza historyczne. A tam, nagle powstało miasto pośrodku dosłownie n i c z e g o, w którym nagle chce mieszkać ponad 2 miliony osób! Pośrednio chodzi mi też o architekturę oraz rozwiązania inżynieryjne. Jednak przede wszystkim: funkcjonalność!




P  R  O  W  A  N  S  J  A

     Tak blisko, a jednak tak daleko. Zdecydowanie najbardziej pożądany przeze mnie kierunek europejski. Często się modlę do samego boga Ryanair'a żeby otworzył w końcu bezpośrednie połączenie Polski z południem Francji, w jakiejś naprawdę przystępnej cenie. LOT takowe ma, niestety w cenie zaporowej, nie dla takiej biednej studentki jak ja cenie. Pomijając jednak kwestię finansową: chcę biegać wśród pól lawendy, spacerować po wręcz wykutych w kamieniu miasteczkach, pić naprawdę dobre wino, oglądać château, a na koniec dołożyć do tego wszystkiego objazd Lazurowego Wybrzeża. Nie masz nawet pojęcia ile książek na ten temat przeczytałam, filmów obejrzałam i blogów przejrzałam. I z każdą kolejną publikacją, żyję tym marzeniem przez kolejne tygodnie.



N  E  P  A  L

         Znów czas na nieco drastyczną zmianę kierunku. Może tego nie wiesz, ale jestem zapaloną Tatro-maniaczką, choć powoli dorastam tez do decyzji zostania Taterniczką. Himalaistką jednak nie planuję zostać co nie znaczy, że nie chciałabym zobaczyć z bliska Himalajów! Góry to żywioł z którym kocham obcować i choćbym miała lecieć na ten koniec świata tylko po to aby patrzeć na nie tylko przez minutę to i tak bym to zrobiła. Poza tym Nepal to nie tylko Himalaje, to także szereg szlaków turystycznych dla takich trekkingowców jak ja. To także liczne zabytki, świątynie, pałace, rezerwaty, niesamowite jedzenie i unikatowa kultura, a wszystko to tuż pod wierzchołkiem świata.





S  V  A  L  B  A  R  D

         Cóż, może mnie ciągnąć na ten wiecznie zimny archipelag? Niedźwiedzie polarne i renifery. I niedźwiedzie polarne! I wieloryby. No i oczywiście niedźwiedzie polarne! No co? Ja naprawdę kocham te zwierzęta całym sercem. I gdyby tylko się dało to chciałabym wyruszyć tam z jakąś wyprawą badawczą i móc obserwować te niesamowite zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Chociaż marzę o przyjacielskim uścisku z przedstawicielem tego gatunku, to jestem świadoma, że takie marzenia mogą się spełnić, ale dopiero w innym życiu.




N  O  W  Y   J  O  R  K

"Start spreadin' the news 
I'm leaving today 
I want to be a part of it 
New York, New York "


          Jeżeli tylko wypada tak powiedzieć to utożsamiam się z Frankiem Sinatrą, a jeżeli nie z nim samym to z tekstem owej piosenki (której nawiasem mówiąc F.S. nie jest autorem, a nawet nie wykonywał jej jako pierwszy). Nie zmienia to faktu, że Nowy Jork jest moim numerem 1! Obawiam się, że w 'mieście które nigdy nie śpi' nie spałabym i ja. Chciałabym zobaczyć w s z y s t k o, nie odstrasząją mnie nawet wysokie statystyki przestępstw. W zasadzie powinnam poświęcić temu marzeniu cały długi post bo za wiele mam nowo jorskich "fantazji", żeby to się nadawało na ten konkretny post. Spróbuję się zatem ograniczyć do przyznania, że marzę o zwiedzeniu MET i MoMA, wycieczce po wszystkich możliwych tarasach widokowych, joggingu wzdłuż rzeki Hudson, imprezie w Williamsburgu, przymierzaniu butów w Barney's i wycieczce po Upper East Side śladami Blair i Sereny z "Gossip Girl". Jak już pisałam - to tylko 1/1 000 000 tego co chciałabym robić w samym mieście, nie wspominając już o jego okolicach. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ukleić z tego post



źródła obrazków:
tumblr
weheartit

A Ty, gdzie byś się teraz najchętniej znalazł / znalazła?
Czy jakiś punkt z mojej listy pokrywa się z Twoją?